Szykujemy się do zimy
Nadchodzi zima. Wszyscy, którzy dbają o swoje zdrowie, zaczynają myśleć o tym, jak ułatwić organizmowi przejście w tę „ciemną, zimną i niezdrową” porę roku. W tym artykule proponujemy kilka prostych wskazówek, które pomogą zwiększyć odporność i ograniczyć negatywny wpływ zimy na nasze zdrowie i samopoczucie. Lekarze mówią, że ze względu na specyfikę sezonową regulacji procesów metabolicznych organizm zaczyna działać inaczej, i gorzej trawi węglowodany. Paradoksalnie, ale właśnie z nadejściem zimnej i ciemnej pory roku, wiele osób przyznaje się do „chętki na słodycze”. Dzieje się tak dlatego, że ze względu na słabe trawienie węglowodanów organizm „traci” swoją dzienną dawkę energii, i próbuje nadrobić cukrem. Trzeba pamiętać o tym, żeby uniknąć znacznego zwiększenia masy ciała. Wystarczy zastąpić „ciężkie” węglowodany (ciasta, ciasteczka, desery, dania mączne i wyroby cukiernicze) lekkostrawnymi, które są zawarte w miodzie, suszonych owocach. Inną zaletą suszonych owoców jest to, że włączenie ich do diety normalizuje przemianę materii, poprawia odporność organizmu i nie przyczynia się do nadwagi. Banalna, ale ważna rada: nie zapomnij o witaminach. Niedoboru witamin jest o wiele łatwiej dostać, niż później „nadrobić” straty. Dlatego też, jeśli to możliwe, trzeba zwiększyć spożycie świeżych owoców i warzyw. Szczególną uwagę należy zwrócić na owoce bogate w witaminę C: pomarańcze, mandarynki, grejpfruty, winogrona. Niewątpliwą korzyść dla zdrowia przynoszą jabłka. Wśród warzyw, zwróć szczególną uwagę na marchew: dziennego spożycia szklanki świeżego soku z marchwi z dodatkiem kilku łyżek śmietanki wystarcza na zapewnienie organizmowi zapotrzebowania na niezbędną dla zdrowia witaminę A. W zasadzie, w okresie adaptacji nie tylko słabo wchłaniają się węglowodany, ale także ciężkie dania mięsne. W związku z tym najlepsze są w diecie białka pochodzenia roślinnego (fasola, soczewica, groch, soja), chude mięso (kurczak, indyk) oraz produkty mleczne. Niech w codziennej diecie zjawią się i owoce morza: ryby morskie, kraby, krewetki, które zawierają jod i selen, poprawiając ogólny tonus ciała. Tym paniom, które cały czas dbają o smukłą sylwetkę, zwracamy uwagę na fakt, że jesienią i zimą, niemal każda kobieta powinna przybrać na wadze około dwóch kilogramów. To jest normalne! W ten sposób organizm próbuje chronić się przed nadchodzącym zimnem, tworząc „ciepło izolację tłuszczową”. Tym bardziej, że w okolicach wiosny te dwa kilogramy znikną, jakby nigdy nie istniały. Palaczki powinny zredukować konsumpcję papierosów – nikotyna zwęża naczynia krwionośne i obniża poziom poboru tlenu, co w połączeniu ze zwężeniem naczyń z powodu zimna może powodować dyskomfort i doprowadzić nawet do omdleń. Nogi, szyja i głowa mają być dobrze ubrane, bo od przeziębienia mogą zacząć się poważniejsze schorzenia. Nie próbujmy „podganiać” osłabiony organizm kawą czy mocną herbatą, lepiej kupmy w aptece ogólno stymulujący preparat, oparty o działanie gin-seng, imbiru, Eleutherococcus.
8 września 2010, w kategorii Codzienność, Pielęgnacja | Tagi: banał, cukier, dzieje, nadwaga, odporność, organizm, szykowanie, węglowodan, zima
Najpierw kilka ogólnie wiadomych faktów: Regularne korzystanie z sauny i łaźni znacznie poprawia tonus mięśni Obfite wydzielenie potu czyni skórę bardziej gładką i zwalcza cellulitis Podczas ogrzewania poprawia się ukrwienie mózgu, następuje dotlenienie i aktywizacja intelektualnej działalności Wszystkie narządy zaczynają działać w przyśpieszonym tempie, ciało „oczyszcza” się od zbędnych produktów przemiany materii, płuca pozbywają się szkodliwych mikroorganizmów. Z drugiej strony, istnieje cały szereg przeciwwskazań dla korzystania z łaźni i saun, z których należy zdawać sobie sprawę, żeby nie osiągnąć efektu odwrotnego do zdrowotnego. Są to chociażby choroby serca i naczyń krwionośnych. Z sauny nie mogą korzystać osoby: z nadciśnieniem, po udarach, z nowotworami, osoby z podwyższoną temperaturą, ze stanami zapalnymi narządów wewnętrznych, chorzy na tarczyce, w ciąży, chorzy na padaczkę oraz małe dzieci z powodu braku wykształcenia w organizmie ośrodka termoregulacji. Na przestrzeni dziejów różne narody opracowały swoje warianty użycia wysokiej temperatury i pary do uzyskania efektu oczyszczenia ciała, w związku z czym teraz, w epoce globalizacji, w każdym kraju dostępne są przeróżne rodzaje saun i łaźni. Niby takie podobne, a jednak w zależności od efektu, który chcemy osiągnąć i indywidualnych predyspozycji naszego ciała, jedne są bardziej polecane, a drugie mogą być wręcz szkodliwe. W czym więc tkwi diabeł? Generalnie, efekt zdrowotny saun i łaźni osiąga się kosztem wytworzenia dla organizmu warunków niezwykłych, ekstremalnych, kiedy próbując dostosować się, wszystkie układy, a zwłaszcza system odpornościowy, zaczynają pracować ze wzmożoną aktywnością, Sauna fińska ma kamienny piec i stopniowo się ogrzewa. Cechą charakterystyczną sauny fińskiej jest mała wilgotność powietrza – zaledwie 10-15% przy temperaturze 120˚-140˚С. Pot nie leje się strumieniami, a od razu paruje, ochładzając organizm. Zaleca się trzykrotne nagrzewanie ciała z ochłodzeniem w na przykład tak zwanej saunie śnieżnej. Sauna fińska jest wystarczająco łagodnym oddziaływaniem na organizm. Wiadomo, że Finowie zabierają do sauny nawet 3-4 letnie maluchy. Sauna fińska znana jest też ze swoich „towarzyskich” aspektów. Można tu nie tylko pogrzać się, ale i pośpiewać karaoke albo pograć w gry. Korzystanie z łaźni fińskiej polecamy „początkującym” oraz osobom, którzy nie chcą narazić swój organizm na naprawdę solidny wstrząs, którym jest na łaźnia parowa. Trzeba zaznaczyć, że lekarze zalecają osobą, dopiero zaczynającym korzystać z łaźni ograniczyć się temperaturami rzędu 80˚- 90˚С. Łaźnia parowa „szokuje” ciało bardzo dużą wilgotnością, w związku z czym proces pocenia się tu jest bardzo intensywny. Ciało rzeczywiście przegrzewa się. Zaletą łaźni parowej jest możliwość naprawdę szybkiego spalania tłuszczu, niemniej jednak zawsze trzeba pamiętać, że taka procedura jest dla ciała naprawdę ekstremalnym obciążeniem. Przeciw wskazaniem do paru jest astma. Pogarszamy swój stan zdrowia, korzystając z łaźni parowej zwłaszcza gdy pijemy tu alkohol albo zimne napoje, wchodzimy do strefy pary najedzeni albo stosujemy w łaźni obciążenie fizyczne.
Bardzo niewielu kobietom udaje się nie tylko świetnie wyglądać, ale i mieć doskonałe zdrowie. Z reguły kierujemy się wieczną tezą że „Piękno wymaga wyrzeczeń”. Niestety, w rzeczywistości często okazuje się, że prawie połowa z tych wyrzeczeń są niepotrzebne. Częściowo ze względu na reklamy, wymysły dziennikarzy, ciągłe niekontrolowane przepisywanie z dziennika do dziennika tej samej rady, mity wędrują z głowy do głowy. Więc jak to jest w rzeczywistości? Mit nr 1: późny posiłek prowadzi do nadwagi. Co czwarty mieszkaniec dużego miasta po pracy lub w nocy pod koniec zmiany, spożywa posiłek. Jednak dietetycy uważają, że to nie odbija się negatywnie na masie ciała, jeżeli nie przejadać, nie przekraczać dziennego zapotrzebowania kalorii, i jeśli kolacja nie jest jedynym posiłkiem w ciągu dnia. Ma ogromne znaczenie, to co jemy w nocy. Czasami ludzie pozostawiają najsmaczniejsze na wieczór, uważając, że po dniu pracy zasługują na specjalny posiłek. Na ogół są to wysokokaloryczne słodycze w postaci lodów lub chipsy i piwo. Wtedy rzeczywiście ten późny posiłek może nam dodać zbędnych kilogramów. Tak więc, nie jest ważne kiedy, ale ile i co! Mit nr 2: Mięśnie zamienią się w tłuszcz bez ćwiczeń. Ci, którzy się pocą w siłowni trzy lub cztery razy w tygodniu, obawiają się, że po zaprzestaniu ćwiczeń mięśnie rozpoczną przekształcać się w tkankę tłuszczową. Na szczęście to nie nastąpi: tkanka mięśniowa ma zwartą budowę, a tłuszczowa jest całkiem inna. Ale faktem jest, że po zakończeniu ćwiczeń mięśnie wiotczeją. Nawiasem mówiąc, proces odwrotny też nie jest możliwy (tłuszcz nie zamieni się w tkankę mięśniową, nawet przy dużych obciążeniach). Mit nr 3: Mniej śpijmy, a bardziej schudniemy… Wygląda to dość logiczne. Rzeczywiście, we śnie nasz metabolizm zwalnia i energii zużywa się mniej. Oznacza to, że jeśli śpisz mniej, tłuszcz zniknie szybko. Niestety, jest wręcz przeciwnie. Jeśli uważasz, że liczenie kalorii i ćwiczenia fizyczne na tle braku snu pomogą zniknąć dodatkowym kilogramom, to z pewnością jesteś w błędzie. Naukowcy uważają, że absolutnie spokojny sen – to niezbędny element programu odchudzania. Naukowcy z University of Chicago badali stan zdrowia osób pozbawionych normalnego snu i doszli do wniosku, że nawet jeśli śpimy godzinę krócej, niż się spodziewaliśmy, to już może prowadzić do zaburzenia równowagi hormonalnej. W tym przypadku, poziom hormonu leptyny, który sygnalizuje mózgowi o nasyceniu żołądku zmniejsza się, a poziom hormonu greliny, która mówi nam że umieramy z głodu, przeciwnie – wzrasta. Wniosek jest oczywisty: potrzebna rozsądna ilość snu! Mit nr 4: Najlepszy szampon na bazie naturalnych ekstraktów roślinnych. Może Cię zaskoczyć ta wiadomość, ale mimo obfitości miło brzmiących naturalnych składników, to właśnie chemia sprawia, że po umyciu nasze włosy są miękkie i puszyste. Bardzo trudno sprzedać czystą „chemię”, nawet jeśli jest ona pakowana w najbardziej atrakcyjne butelki. Dlatego producent i próbuje zdobyć nasze zaufanie „w sposób naturalny”. Mit nr 5: Czytanie przy słabym oświetleniu psuje wzrok. Pamiętamy z dzieciństwa, jak rodzice uczyli nas, że czytanie o zmierzchu, a jeszcze bardziej pod kołdrą z latarką, jest bardzo szkodliwe dla oczu. Okazuje się, że stwierdzenie to jest równie prawdziwe, jak powiedzenie, że szept jest szkodliwy dla uszu! Według okulistów z New York University, nawet czytanie z ekranu komputera lub oglądanie telewizji z bliskiej odległości w żaden sposób nie wpływają na funkcjonowanie naszych oczu, o ile nie czujemy się zmęczeni i nie napinamy zmęczone mięśnie oka.