Pozbądźmy się chrapania
Jak zabierałam się za ten artykuł, przypomniał mi się kawał o mężu, którego żona skierowała do lekarza z powodu chrapania. Na pytanie pani doktor „Czy dawno już Pan na to cierpi?” facet odparł: „Ja wcale nie cierpię, to ona cierpi”. Jest w tym kawale prawda i nieprawda. Po pierwsze, gdy człowiek chrapie, to w sposób oczywisty przeszkadza swoim bliskim, ale i sam „cierpi” też. Jakość snu chrapiącego jest gorsza, poza tym chrapanie może być sygnałem całego szeregu schorzeń. Inna nieprawda – to że chrapią głównie faceci, a przeszkadza to żonom. Otóż, w części przypadków, zdarza się na odwrót. Niemniej jednak, prawdą jest, że to z reguły niewyspany partner, zmęczony ciągłym szturchaniem chrapiącego sąsiada w łóżku, postanawia skończyć z chrapaniem. Skąd się bierze ten wstrętny dźwięk? Chrapanie jest to wibracja narządów jamy nosowo-gardłowej podczas oddechu. Chrapią ludzie o zatkanym nosie, skrzywionej przegrodzie nosowej i z nadwagą. Przy czym z wiekiem chrapanie nasila się. Niebezpieczeństwem chrapania jest Syndrom Zatrzymania Oddechu (SAS – z angielskiego “Sleep Apnel Syndrome”), który jest kojarzony przez lekarzy z chrapaniem. Jakie są najbardziej rozpowszechnione przyczyny chrapania? Spróbujmy zastanowić się, a może akurat naszą przyczynę da się zlikwidować i przywrócić spokojny sen sobie i swoim bliskim. Leżenie na plecach. Często chrapanie da się pokonać po prostu przez zmianę pozycji ciała. Kiedy leżymy na plecach mięśnie krtani mogą obluzować się, język blokuje gardło i przeszkadza w przechodzeniu powietrza do płuc, przy czym narządy jamy nosowo-gardłowej wibrują i wydają dźwięk chrapania. Kładąc się na boku już znacznie poprawiamy sytuację swojego gardła i możemy jeżeli nie zapobiec, to przynajmniej złagodzić ten przykry dźwięk. Przyczyny anatomiczne (czynniki wewnętrzne). Do nich należą m. in. krzywa przegroda nosowa, przewlekłe stany zapalne jamy nosowo-gardłowej, wrodzone defekty takie jak zwężenie części nosowej gardła. Dodatkowo chrapanie może być spowodowane powiększeniem migdałków. Nadwaga też przyczynia się do chrapania. Przyczyny biochemiczne (czynniki zewnętrzne i wewnętrzne). Do nich zaliczamy palenie tytoniu, będące powodem przewlekłego stanu zapalnego gardła i krtani, obrzęku i zmniejszenia tonusu mięśni. Alkohol sprzyja chrapaniu, ponieważ rozluźnia mięśnie jamy nosowo-gardłowej. U kobiet w okresie menopauzy następują zmiany hormonalne, prowadzące do tycia i zmniejszenia napięcia mięśniowego, co często skutkuje chrapaniem. Porady dla chrapiących. Zanim położymy się spać, sprawdźmy czy jama nosowo-gardłowa jest czysta. Dla oczyszczenia można użyć roztworu soli morskiej albo preparatów dostępnych w aptece (zwężających naczynia krwionośne i zmniejszających obrzęk). Kładziemy się spać na boku i obowiązkowo na poduszce. Nie pijmy na noc alkoholu (pomiędzy piciem alkoholu a pójściem do łóżka ma minąć 4-5 godzin. Postarajmy się nie używać środków nasennych, ponieważ prowadzą do rozluźnienia mięśni jamy nosowo-gardłowej. Spróbujmy walczyć z bezsennością najpierw za pomocą środków łagodnych – szklanka mleka, cebula, herbatka ziołowa. Spróbujmy pozbyć się nadwagi – to przyniesie korzyść z pewnością też w innych od chrapania aspektach życia.
29 października 2010, w kategorii Codzienność | Tagi: chrapanie, koniec, ludzie, oddech, prawda, przypadek, syndrom, wdech, wydech
Trudno obecnie znaleźć kogoś, kto nie słyszał o cudach diety rozdzielnej. Osoby, które próbowały zrzucić wagę, na pewno chociaż raz uciekały się do takiej diety. W ostatnich latach liczba zwolenników rozdzielnej diety gwałtownie wzrasta, a oddzielne głosy przeciwników toną w ogólnym chórze entuzjastów. Postaramy się zrozumieć plusy i minusy tego typu żywienia. Na początek nieco historii. Herbert Shelton – słynny amerykański dietetyk – wystąpił z taką ideą na początku 20 wieku. W przeciwieństwie do innego dietetyka z tego samego okresu – Paula Bragga – nie zmuszał swoich pacjentów do głodówek. Wątpię zresztą, czy byłoby to możliwe: zamożni amerykańscy rolnicy z Południa, mający problemy z nadwagą i w konsekwencji – wiele chorób przewlekłych, z trudem porzuciliby własnoręcznie wyhodowaną żywność na rzecz głodówki. Strategia Sheltona mogła polegać tylko na ograniczeniu spożycia jedzenia. I tu w jego głowie zrodziła się idea diety rozdzielnej. Zasadę tą w sumie trudno nazwać dietą: każda dieta zaczyna się i się kończy, przy czym w wielu przypadkach jej skutki są redukowane do zera po krótkim czasie od zakończenia. Shelton zaproponował aby zmienić podejście do żywienia raz i na zawsze. W tym przypadku nie było to ograniczenie produktów, jeść można wszystko. Tylko trzeba wiedzieć, jak łączyć białko, tłuszcze i węglowodany, ponieważ, zgodnie z Sheltonem, jednoczesne spożycie białek i węglowodanów utrudnia ich normalne trawienie. Ziemniak + mięso = piekło! Podstawową zasadą metody diety rozdzielnej jest to, że przy opracowywaniu menu należy uwzględnić zgodność poszczególnych produktów w czasie trawienia. Zaleca się spożywanie nieograniczonej ilości świeżych owoców i warzyw oraz ograniczenie spożycia żywności konserwowanej wszelkiego rodzaju, jak również produktów przetworzonych przemysłowo (cukier, słodycze, napoje, itp.). Należy wybrać najbardziej delikatny sposób na przyrządzenie świeżych warzyw, tak aby podczas gotowania, duszenia, pieczenia i smażenia maksymalnie zachować witaminy, makro-i mikroelementy. Według diety rozdzielnej produkty bogate w białka i pokarmy bogate w węglowodany nie wolno łączyć w czasie jednego posiłku. Konieczne jest zachowanie odstępu co najmniej dwie godziny. To jest bardzo ważne dla prawidłowego funkcjonowania układu pokarmowego i metabolizmu. Powodem jest to, że do trawienia białek i węglowodanów, organizm potrzebuje różnych warunków i różnego czasu. Do trawienia węglowodanów wymiany jest odczyn zasadowy, do rozpadu białek – kwaśny. Trawienie węglowodanów wymaga mniej czasu niż trawienie białek. Dlatego też, jeśli naraz zjeść dużo białka i węglowodanów, te pokarmy są metabolizowane gorzej. Niestrawione resztki pokarmu gromadzą się w okrężnicy, co w pewnych okolicznościach, może powodować wiele chorób, w tym i zaparcia. Do pokarmów bogatych w białko należą – mięso, ryby, zupy, jaja, niskotłuszczowe produkty mleczne, rośliny strączkowe, orzechy, nasiona, bakłażany. Produkty o dużej zawartości węglowodanów to: chleb, mąka, zboże, ryż, makaron, ziemniaki, cukier, banany, miód, dżem, itp. Shelton wyróżnił też specjalną grupę tak zwanych „neutralnych” żywności: tłuszcze zwierzęce, masło, śmietana, sery tłuste (zawartość tłuszczu 45%), suszone owoce, zioła, świeże warzywa i owoce, jagody i arbuzy. Charakterystyczną cechą „neutralnych” produktów jest to, że są one „zgodne” z pokarmami bogatymi w białka, i z pokarmami bogatymi w węglowodany. Pożądane jest, aby świeże owoce i warzywa stanowiły ponad połowę produktów codziennej diety. W tym przypadku mleko i melony Shelton wydzielił w osobną grupę – one mogą być spożywane tylko jako samodzielny posiłek. Krytycy Sheltona, bazując na danych naukowych, twierdzą, że „czystych” pokarmów po prostu nie ma, i każdy jest kombinowany, a więc odseparować białka od węglowodanów nie da się. Ale nie przymykajmy oczy na fakt, że dzięki tej metodzie wielu ludzi zaczyna inaczej patrzeć na swój jadłospis, i rezygnuje z fastfoodów, pierożków, wyrobów cukierniczych, co w efekcie daje dobre wyniki.