Dieta rozdzielna: plusy i minusy
Trudno obecnie znaleźć kogoś, kto nie słyszał o cudach diety rozdzielnej. Osoby, które próbowały zrzucić wagę, na pewno chociaż raz uciekały się do takiej diety. W ostatnich latach liczba zwolenników rozdzielnej diety gwałtownie wzrasta, a oddzielne głosy przeciwników toną w ogólnym chórze entuzjastów. Postaramy się zrozumieć plusy i minusy tego typu żywienia. Na początek nieco historii. Herbert Shelton – słynny amerykański dietetyk – wystąpił z taką ideą na początku 20 wieku. W przeciwieństwie do innego dietetyka z tego samego okresu – Paula Bragga – nie zmuszał swoich pacjentów do głodówek. Wątpię zresztą, czy byłoby to możliwe: zamożni amerykańscy rolnicy z Południa, mający problemy z nadwagą i w konsekwencji – wiele chorób przewlekłych, z trudem porzuciliby własnoręcznie wyhodowaną żywność na rzecz głodówki. Strategia Sheltona mogła polegać tylko na ograniczeniu spożycia jedzenia. I tu w jego głowie zrodziła się idea diety rozdzielnej. Zasadę tą w sumie trudno nazwać dietą: każda dieta zaczyna się i się kończy, przy czym w wielu przypadkach jej skutki są redukowane do zera po krótkim czasie od zakończenia. Shelton zaproponował aby zmienić podejście do żywienia raz i na zawsze. W tym przypadku nie było to ograniczenie produktów, jeść można wszystko. Tylko trzeba wiedzieć, jak łączyć białko, tłuszcze i węglowodany, ponieważ, zgodnie z Sheltonem, jednoczesne spożycie białek i węglowodanów utrudnia ich normalne trawienie. Ziemniak + mięso = piekło! Podstawową zasadą metody diety rozdzielnej jest to, że przy opracowywaniu menu należy uwzględnić zgodność poszczególnych produktów w czasie trawienia. Zaleca się spożywanie nieograniczonej ilości świeżych owoców i warzyw oraz ograniczenie spożycia żywności konserwowanej wszelkiego rodzaju, jak również produktów przetworzonych przemysłowo (cukier, słodycze, napoje, itp.). Należy wybrać najbardziej delikatny sposób na przyrządzenie świeżych warzyw, tak aby podczas gotowania, duszenia, pieczenia i smażenia maksymalnie zachować witaminy, makro-i mikroelementy. Według diety rozdzielnej produkty bogate w białka i pokarmy bogate w węglowodany nie wolno łączyć w czasie jednego posiłku. Konieczne jest zachowanie odstępu co najmniej dwie godziny. To jest bardzo ważne dla prawidłowego funkcjonowania układu pokarmowego i metabolizmu. Powodem jest to, że do trawienia białek i węglowodanów, organizm potrzebuje różnych warunków i różnego czasu. Do trawienia węglowodanów wymiany jest odczyn zasadowy, do rozpadu białek – kwaśny. Trawienie węglowodanów wymaga mniej czasu niż trawienie białek. Dlatego też, jeśli naraz zjeść dużo białka i węglowodanów, te pokarmy są metabolizowane gorzej. Niestrawione resztki pokarmu gromadzą się w okrężnicy, co w pewnych okolicznościach, może powodować wiele chorób, w tym i zaparcia. Do pokarmów bogatych w białko należą – mięso, ryby, zupy, jaja, niskotłuszczowe produkty mleczne, rośliny strączkowe, orzechy, nasiona, bakłażany. Produkty o dużej zawartości węglowodanów to: chleb, mąka, zboże, ryż, makaron, ziemniaki, cukier, banany, miód, dżem, itp. Shelton wyróżnił też specjalną grupę tak zwanych „neutralnych” żywności: tłuszcze zwierzęce, masło, śmietana, sery tłuste (zawartość tłuszczu 45%), suszone owoce, zioła, świeże warzywa i owoce, jagody i arbuzy. Charakterystyczną cechą „neutralnych” produktów jest to, że są one „zgodne” z pokarmami bogatymi w białka, i z pokarmami bogatymi w węglowodany. Pożądane jest, aby świeże owoce i warzywa stanowiły ponad połowę produktów codziennej diety. W tym przypadku mleko i melony Shelton wydzielił w osobną grupę – one mogą być spożywane tylko jako samodzielny posiłek. Krytycy Sheltona, bazując na danych naukowych, twierdzą, że „czystych” pokarmów po prostu nie ma, i każdy jest kombinowany, a więc odseparować białka od węglowodanów nie da się. Ale nie przymykajmy oczy na fakt, że dzięki tej metodzie wielu ludzi zaczyna inaczej patrzeć na swój jadłospis, i rezygnuje z fastfoodów, pierożków, wyrobów cukierniczych, co w efekcie daje dobre wyniki.
24 października 2010, w kategorii Dieta | Tagi: dieta, głodówka, idea, koniec, konsekwencja, minus, nazywanie, plus, początek, rozdzielna, wynik
Nie jest tajemnicą, że zapachy, a także inne informacje sensoryczne, mają silny wpływ na ludzi. Mimo że podczas uzyskiwania sygnałów o otaczającej nas przestrzeni zapach wnosi jedynie 2% informacji, wiadomo że różne zapachy mogą wpływać na nas i farmakologicznie, i psychologicznie, i fizjologicznie. Gdy w powietrzu jest jakiś zapach, sygnał o jego cząsteczkach dostaje się przez nozdrza do strefy mózgu odpowiedzialnej za odbiór zapachów. Ta strefa znajduje się w rdzeniu układu limbicznego, odpowiedzialnego za emocje, charakter i zachowanie. Dlatego wszystkie zapachy mogą wpływać na układ nerwowy i zdrowie psychiczne. Ponadto, dostając się do płuc, cząsteczki substancji aromatycznych są szybko wchłaniane przez krew. W związku z tym mogą one wpływać na funkcjonowanie poszczególnych narządów lub systemów. Olejki eteryczne mają wiele właściwości: pozytywnie wpływają na układ nerwowy, zwiększają odporność, mają działanie antybakteryjne i antyseptyczne, wiele z nich ma efekt przeciwbólowy. W przypadku prawidłowego stosowania, olejki eteryczne (tylko wysokiej jakości oryginalne olejki, właściwie przechowywane i w zalecanej dawce), są absolutnie nieszkodliwe. Aromaterapia w okresie ciąży Podstawowe zasady: 1. Kupujemy olejki tylko w aptekach 2. Zanim zaczniemy stosowanie, należy sprawdzić czy nie wystąpi reakcja alergiczna 3. Nie stosujmy tych aromatów, których subiektywnie nie lubimy 4. Warto na wszelki wypadek zasięgnąć porady lekarza, czy nie ma przeciwwskazań indywidualnych 5. Zalecane zapachy dla kobiet w ciąży to anyż, jaśmin, cytryna, neroli, róża. Pierwszy trymestr ciąży. Podstawowy cel – złagodzenie toksykozy. Zalecamy olejki eteryczne z cytryny, grejpfruta i mięty pieprzowej. Mogą być stosowane bezpośrednio po przebudzeniu. Należy lekko pocierać skronie, nozdrza, punkty za uszami. Wahania nastroju mogą być wygładzone za pomocą koktajlu zapachowego: jaśmin, róża, tuberoza, drzewo sandałowe, paczuli (w stosunku 3+3+1+1). Drugi trymestr ciąży. Stopniowo zwiększa się aktywność dziecka. Żeby trochę odprężyć się razem stosujemy antystresową mieszankę: podstawa – olejek brzoskwiniowy (50 ml) – dodanie olejków eterycznych róży, palmarosa, lawendy i miodu (3+3+5+2 krople). Stosować go można na brzuch, wcierając kilka kropel zgodnie z ruchem spiralnym, od pępka, w ciągu 10 minut, aż olejek się wchłonie. Ostatni trymestr ciąży. Jeśli chcesz pokonać strach przed porodem, zawczasu wybierz olejek, który Ci się podoba, i czujesz, że jest właśnie dla Ciebie. Może być noszony na zajęcia przygotowawcze w szkole rodzenia, a następnie możesz go zabrać do szpitala. Możesz umieścić na szyi aromamedalon, zastosować olejek na górną wargę czy za pomocą olejku wykonać akupresurę. Aby ułatwić poród polecane są werbena, goździki, jaśmin, neroli i szałwia. Po porodzie. Zwalczyć rozstępy pomogą olejki z limetki, neroli, jojoba. Muszą być stosowane po prysznicu na wilgotną skórę. Zaleca się nie korzystać z tego samego olejku zbyt długo (ponad 10 dni), bo organizm się przyzwyczaja i efekt terapeutyczny jest zmniejszony.
Mamy szczęście żyć w XXI wieku. Szczęście – nie dlatego, że widzimy w kalendarzu zmianę tysiącleci. I nawet nie dlatego, że postęp technologiczny pozwala zadzwonić z pracy prosto do kuchenki mikrofalowej i „poprosić” żeby już gotowała obiad. XXI wiek stworzył dla nas, kobiet, wszystkie warunki, aby być pięknymi, młodymi i czarującymi o wiele dłużej niż można było marzyć kobietom kilka stuleci wstecz. I daleko nie na ostatnim miejscu w rankingu najbardziej efektywnych sposobów zachowania piękna jest krioterapia czyli leczenie zimnem. Metoda ta obejmuje wieloaspektowy wpływ na organizm substancji takiej jak ciekły azot. Z jednej strony, jego działanie „niszczące” przydaje się jeżeli chcemy usunąć defekty kosmetyczne takie jak brodawki, kurzajki, blizny, inne formacje skórne. Z drugiej strony, oddziaływanie zimna powoduje najpierw zwężenie, a następnie rozszerzenie naczyń krwionośnych. To wzmacnia przepływ krwi i aktywizuje procesy wewnętrzne ciała, pobudzając go do walki z chorobą i starością. Minus 5 lat – w kilka minut! Po tej prostej procedurze trudno jest poznać siebie w lustrze. Czego tylko nie wymyślają kosmetolodzy dla naszej twarzy, żeby w jak największym stopniu zachowała młodość i świeżość! Wszelkiego rodzaju liftingi oraz masaże i peelingi, bioaktywne kremy, a nawet zastrzyki podskórne i skalpel chirurgiczny… Zaskakujące, ale to wszystko może zastąpić krioterapia. Używając aplikatora, na skórę jest kierowany (w niewielkich ilościach) ciekły azot o temperaturze wrzenia -196 stopni Celsjusza, co aktywnie wpływa na skórę i zwraca młodość. Taki kriomassaż zwiększa przepływ krwi. To znacznie poprawia elastyczność skóry twarzy i szyi, zwęża pory, wygładza nierówności. Nie należy zapominać, że stosowanie kriomassażu w połączeniu z innymi zabiegami (nie krio-) wielokrotnie wzmacnia efekty. Technologia zwana krioaplikacją pozwala na usunięcie takich formacji skórnych, jak brodawki, kurzajki. Stosuje się specjalny zbiornik z końcówką-aplikatorem. Wymienna końcówka tego urządzenia musi dokładnie pasować do średnicy obiektu (lub raczej być trochę większa: żeby „uchwycić” nawet do 1 milimetra zdrowej skóry). Procedura wymrażania jest zazwyczaj wykonywana 1-2 razy. Brodawka twardnieje i blednie, a w końcu odpada. Jeśli to konieczne, wizyta do kosmetyczki powinna być powtórzona nawet kilka razy – wszystko zależy od złożoności problemu. Cudowne wyniki daje ciekły azot i w przypadku piegów i innych „słonecznych” prezentów. Po kursie krioterapii skóra oczyszcza się i staje się dziewiczo czysta! Włosom zdrowym i pięknym – zdecydowanie TAK! Na wiele schorzeń takich jak łojotokowe zapalenie skóry, łupież, łysienie pomocny będzie kriomasaż. W tym przypadku azot jest rozpylany ruchami kołowymi w strefach porostu włosów. 10-20 minut, a głową w dosłownym tego słowa znaczeniu, zostaje pokryta szronem. W ogniskach łysienia używany jest kierunkowy strumień przez 1-2 minuty. Na całkowite wyleczenie z „kłopotów z głową”, trzeba przejść 2-3 kursy po 15-20 procedur w odstępie około miesiąca. Piękne ciało to też marzenie każdej kobiety. Tutaj pomocna będzie komora zimna, czyli tzw. kriosauna, polegająca na przebywaniu przez 2-3 minuty nago w bardzo niskich temperaturach – nawet -110 do -160 stopni. Taka procedura zwalcza cellulitis, nadwagę, poprawia odporność i jest stosowana w leczeniu całego szeregu chorób. Być może już w Państwa mieście funkcjonuje salon krioterapii? Warto sprawdzić!
Witaminy już solidnie zakorzeniły się w świadomości ludzi – wszyscy zdają sobie sprawę z konieczności wprowadzenia ich do diety – najlepiej w naturalnej postaci, w świeżym, urozmaiconym pokarmie, a w przypadku braku takiej możliwości – w postaci sztucznej. Mimo to wiele faktów na temat witamin nadal pozostaje tajemnicą, i witaminy oraz ich wpływ na poszczególne funkcje naszego ciała – to ważny przedmiot badań naukowców do tej pory. Sprzeczne doniesienia co jakiś czas pojawiają się w różnych publikacjach. Ogólnie wiadomo, kto potrzebuje witamin najbardziej – oczywiście, dzieci i kobiety w ciąży! Historia witamin. Pomimo obfitości informacji na temat witamin, jest nadal uważane, że ich głównym źródłem są owoce i warzywa, które powinny być spożywane świeże w lecie aby zaopatrzyć się w witaminy na całą zimę. Pod koniec lata, rzeczywiście na tle obfitości świeżych warzyw i owoców jest możliwość normalnego nasycenia ciała niektórymi witaminami takimi jak witamina C. Niedobór innych witamin, szczególnie takich, które pochodzą z produktów zwierzęcych, niestety jest rozpowszechniony i w okresie letnim, i zimowym. Jak mówią naukowcy, awitaminoza jest zjawiskiem kompleksowym i prawie zawsze obejmuje niedobory kilku witamin – trzech lub więcej. Ze względu na fakt, że niedobór niezbędnych witamin i minerałów – jest problemem we wszystkich cywilizowanych krajach, badania w tym kierunku są prowadzone dość intensywnie. W ostatnich dekadach nastąpiły drastyczne zmiany w trybie życia: praca wymaga mniej energii fizycznej, pracuje się głównie umysłowo, co wraz z nieprawidłowym odżywianiem w ciągu dnia tworzy niskie „tło witamin” w organizmie. Wyobraźcie sobie, że przeciętny człowiek zmniejszył zużycie energii w ostatnich dziesięcioleciach 2,5 razy! Uważa się że nieprawidłowe nawyki żywieniowe są przyczyną awitaminozy, i nawet 70-80% ludzi cierpi na niedobór witamin i minerałów. Ciąża. U kobiet w ciąży zapotrzebowanie na witaminy jest średnio o 25% wyższe. Lekarze zalecają zażywać witaminy i minerały, albo specjalnie opracowane ich kompleksy na 3 miesiące przed zajściem w ciążę, bezpośrednio w czasie ciąży, i koniecznie też w okresie karmienia piersią. Ważne jest zrozumienie, jak mogą wpłynąć braki witamin i minerałów na matkę i dziecko. Negatywnymi konsekwencjami mogą być: zmniejszenie odporności organizmu, choroby i wysokie ryzyko wad wrodzonych. Witamina A: zapewnia prawidłowy rozwój układu wzrokowego płodu, chrząstek i kości, skóry i tkanki nerwowej. Jest uważana za „witaminę urody” dla kobiet, ma korzystny wpływ na skórę, włosy i paznokcie kobiety w ciąży. Uczestniczy w przemianie żelaza, miedzi i selenu. Witamina D: jest niezbędna przede wszystkim dla kształtowania kości i ich dalszego wzrostu. Reguluje przemianę wapnia i fosforu w organizmie matki i dziecka, jest potrzebna do prawidłowego funkcjonowania serca i naczyń krwionośnych, zapobiega krzywicy u dzieci. Witamina C: jest istotnym antyoksydantem. Zapewnia wydalanie toksycznych produktów przemiany – „odpadów” ciała. Wspiera wchłanianie żelaza, jest niezbędna do syntezy stawów i kości, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, zwiększa odporność. Witamina E: (oprócz ochronnego działania antyoksydacyjnego) bierze udział w syntezie hormonów ciąży i laktacji i wpływa na tworzenie się krwinek płodu. Witaminy B1 i B6: zapobiegają pojawieniu się wczesnej toksykozy. Witamina B2 jest udział w tworzeniu komórek krwi. Niezbędne są one do prawidłowego metabolizmu w organizmie cynku, selenu. Witamina B12 i kwas foliowy zapobiegają powstawaniu anemii.