Oczko w głowie
Często zaczynamy naszą wypowiedź od sformułowania „Widzisz, …”. Niestety, obecnie, według różnych szacunków, od 30 do 90% ludzi w różnym stopniu cierpi z powodu zaburzeń wzroku. Tymczasem oczy – najważniejszy narząd zmysłów człowieka, aż do 80% informacji o świecie otrzymujemy za pośrednictwem wzroku. Kiedy pojawiają się problemy z oczami? Najczęściej już w dzieciństwie. Według lekarzy, wśród dzieci w różnym wieku przedszkolnym cierpią na zaburzenia widzenia 8% dzieci w liceum jest ich już 23%. Ponad jedna trzecia absolwentów szkoły – 35% – ma problemy ze wzrokiem. Co dalej? Studia? Praca? Trzeba zarabiać coraz więcej. Pieniądze na mieszkanie, pieniądze na samochód, „Stres …” – powiedzą psycholodzy. „Życie” – powiedzą cynicy. „Przez 14 godziny na dobę przy monitorze. Brak snu i zmęczenie. Krótkowzroczność jest zagwarantowana”- wzdychają lekarze. Ponieważ oczy – to mechanizm bardzo precyzyjny i delikatny, składający się z różnych części o odmiennej konstrukcji. W zależności od tego, w którym miejscu zaburza się ich praca, przyczyny chorób oczu można podzielić na organiczne i związane z refrakcją. Organiczne problemy to zez, choroby siatkówki, zaćma, jaskra i inne choroby. Chodzi o to, że droga światła przez nadrząd wzroku jest bardzo długa, a każdy z elementów oka może „zawodzić”. To mogą być mięśnie, które kontrolują kierunek naszego spojrzenia, kanał optyczny rogówki, zbierający światło słoneczne, soczewki, ciało szkliste, siatkówka i nerw wzrokowy, który przekazuje informacje, oraz wizualne centrum „zbierania” z dwóch płaskich obrazów jedynego stereoskopowego obrazu. Uszkodzenie lub trwałe obciążenie dowolnej z tych części oka grozi pogorszeniem widzenia. Naruszenia refrakcji światła – są to nieprawidłowości załamania światła w narządzie wzroku. Mogą one być spowodowane przez zmęczenie oczu, a mogą być wrodzone. Ta grupa chorób oczu to krótkowzroczność, dalekowzroczność i astygmatyzm. Jak się leczyć? Zanim rozpoczniemy leczenie, trzeba wspomnieć, że tylko skutecznie przeprowadzone badania oczu mogą dać jasny obraz tego, co faktycznie dzieje się z nimi. A już po znalezieniu prawdziwej przyczyny choroby, lekarz będzie mógł przypisać właściwe leczenie. Problemy refrakcji rozwiązuje się za pomocą okularów, soczewek kontaktowych, oraz laserowej korekcji. Okulary są najprostszą i najbardziej powszechną „pomocą dla oka”. W rzeczywistości, noszenie okularów nie daje efekty leczniczego, jako takie, okulary pomagają lepiej widzieć, ale nie dają pożądanego obciążenia mięśni oczu. W naszej kulturze okulary są odbierane też jako stylowy dodatek. Coraz bardziej popularne w dzisiejszych czasach są soczewki kontaktowe. Z jednej strony, ich stosowanie jest nieco trudniejsze niż okularów. Z drugiej strony, są wygodne w noszeniu i pozwalają uniknąć wielu problemów – nie „pocą się” jak okulary, są super na każdą pogodę, można w nich uprawiać bez problemu nawet najbardziej ekstremalne sporty, nie da się ich potłuc. Jednak najbardziej szybką i skuteczną metoda leczenia jest laserowa korekcja wzroku. Takie operacje są całkowicie bezbolesne, a po kilku dniach 90% ludzi może pochwalić się 100% wzrokiem.
26 listopada 2010, w kategorii Pielęgnacja | Tagi: dziecko, głowa, oczko, pieniądze, praca, samochód, studia, wzrok, zaburzenia
Nawet tak zwane sowy są w stanie przyzwyczaić się wstawać wcześnie, w dobrym humorze, „prawą nogą”, i z przyjemnością zaczynać swój dzień. Proponujemy kilka prostych zasad bazujących na psychologii, które pomogą w przezwyciężeniu porannego energetycznego dołu osobom, naturalny biorytm których jest daleki od biorytmu skowronka. Przygotujmy się na lepsze. Właściwe podejście czyni cuda! Kiedy człowiek spokojnie kładzie się spać, nie skupiając się myślami na nieprzyjemnej porannej pobudce, śpi mocniej – i wstaje łatwiej. Na odwrót, człowiek, idąc do łóżka w złym humorze gorzej śpi albo nie śpi w ogóle. Jeżeli nie jesteś z natury optymistą, naucz się siebie poprawnie motywować. Jeżeli chcesz „dobrze wstać”, szykuj się do tego wieczorem. W każdym dniu są momenty, na które się niecierpliwie czeka – smaczne śniadanie (dla którego warto wstać nawet i kwadrans wcześniej, żeby nie jeść go w pośpiechu), spotkanie z przyjacielem, ciekawy projekt w pracy, zakup nowej rzeczy. Kładźmy się spać z przyjemną myślą – i z nią się obudzimy. Poranny seks. Wspaniały sposób na początek nowego dnia. Daje możliwość ustabilizować pracę układu endokrynnego, wrzuca do krwioobiegu potężną dawkę hormonów radości – endorfin, podwyższa tonus nie gorzej niż fitness. Inny plus – gwarantujemy też miły początek dnia ukochanej osobie. Ci, którzy nie budzą się z partnerem, mogą włączyć ulubioną muzykę i przynajmniej 5-10 minut potańczyć. Brak porannego stresu. Somnolodzy (lekarze-specjaliści zajmujący się badaniem snu i leczeniem jego zaburzeń) rekomendują żeby obudzenie było jak najmniej stresujące – warto wybrać przyjemną melodię jako dźwięk budzika, pozostawić parę minut na pociąganie się, obejrzeć ulubiony teledysk. Nie warto natomiast przeżywać obudzenie się trzy-czterokrotnie, przestawiając budzik co chwilę na „kilka minut jeszcze”. Tracimy w ten sposób siły, a nie zyskujemy wypoczynku. Dużo tlenu. Zaleca się spać z uchylonym oknem, albo systemem zapewniającym dostęp świeżego powietrza. Sen w dusznym pokoju jest fatalny, boli po nim głowa i trudno jest się wybudzić z takiego snu. Dzień można zacząć od zaczerpnięcia świeżego powietrza przy oknie albo wychodząc z poranną kawą na balkon (ale nie z papierosem – przecież chodzi nam o tlen!). Pokochajmy wodę. To kolejny wspaniały budzik. Po pierwsze, dzień dietetycy rekomendują zacząć od picia wody, a nie od jedzenia, po drugie – pomoże nam dobrze zacząć dzień kontrastowy albo chłodny prysznic (zwłaszcza polecany po porannym seksie ;)). Słuchajmy własnego rytmu. Każdemu człowiekowi potrzebna inna długość snu potrzebna do pełnowartościowego funkcjonowania. Komuś, jak mnichowi, wystarczą 5-6 godzin snu, a niektórzy, zwłaszcza kobiety, muszą spać i całe 10. Dlatego trzeba pójść spać o takiej porze, żeby zapewnić sobie potrzebne godziny wypoczynku. Światło i kolory. Zgodnie z naturalnym rytmem natury, ciemność nocna jest sygnałem do wypoczynku. Do obudzenia się potrzebny jest – dzień! Impuls świetlny mówi organizmowi, ze pora wstawać. Dla dezaktywacji melatoniny – hormonu snu – potrzebne są około 50 000 luksów światła, czyli taka wartość, którą zapewnia światło słoneczne. Dlatego tak trudno opuścić łóżko na przykład w zimie, kiedy słońce pojawia się dopiero o takiej porze, kiedy musimy już dawno być za biurkiem. Po obudzeniu dobrze zrobimy więc jeżeli rozsuniemy zasłony albo w zimie zapalimy światło. Optymistyczne kolory też są pomocne – kosz z mandarynkami w sypialni, jaskrawe talerze, żółty obrus dodadzą potrzebnej z rana energii.
Medycyna się rozwija – uprzedzenia pozostają. W tym te, związane z pigułkami antykoncepcyjnymi. Podczas gdy miliony kobiet spokojnie korzystają już z piątej generacji leków, nadal w niektórych kręgach krążą pogłoski o tłustym i włochatym stworze, w którego zamienia się ta, co zażywa hormonalne środki antykoncepcyjne. Poniżej jest kilka, niestety, nadal rozpowszechnionych mitów o antykoncepcji hormonalnej. Mit 1: Szkodzą naszemu zdrowiu. Hormonalne środki antykoncepcyjne wywierają różne efekty na ciało, które nie mogą być określone jednym słowem – korzystne lub niekorzystne, dobre lub złe. Terapia hormonalna jest stosowana przez kobiety nie tylko w celu zapobiegania niechcianej ciąży, ale również do celów medycznych – w tym przypadku działanie antykoncepcyjne jest uważane za produkt uboczny. W tym samym czasie jedne pigułki hormonalne u niektórych kobiet mogą powodować poważne problemy zdrowotne, a inne – nie powodują żadnych dolegliwości. Dlatego decyzje o wyborze leku powinien podjąć lekarz specjalista uwzględniając cały szereg czynników. Mit 2: Nie mogą je stosować bardzo młode dziewczyny (do 20 lat). Hormonalne środki antykoncepcyjne mogą być używane w bardzo młodym wieku. Mit 3: Po długim czasie stosowania hormonów nie da się zajść w ciążę. Wręcz przeciwnie. W pierwszym miesiącu po odstawieniu antykoncepcji hormonalnej szansa na zajście w ciążę zwiększa się dramatycznie i, jak pokazują statystyki, 1,5-2 razy większa jest szansa na bliźnięta lub trojaczki. Użycie hormonalnych środków antykoncepcyjnych na okres 3-4 miesięcy w oczekiwaniu, że po odstawieniu leku wystąpi ciąża – jest dość powszechne w leczeniu niektórych form niepłodności. Rozwój ciąży po preparacie hormonalnym w niczym nie różni się od przypadku gdy jego nie zażywano. Mit 4: Trzeba robić przerwę. Wiadomości, że co 6 miesięcy (rok lub dwa) w przyjmowaniu leków hormonalnych należy zrobić przerwę na miesiąc są nieprawdziwe. Przerwy w przyjmowaniu leku nie wpływają na jego efekt. Jeśli nie ma przeciwwskazań (o czym decyduje lekarz), hormonalne środki mogą być używane do samej menopauzy. Mit 5. W przypadku zażycia pigułek hormonalnych, można zachorować na raka piersi i jajnika. W badaniach nad rakiem kanadyjscy naukowcy wykazali, że regularne stosowanie doustnych środków antykoncepcyjnych zmniejsza ryzyko wystąpienia raka jajnika o 45-60%. Na częstość występowania raka piersi, leki te mogą mieć nieznaczny negatywny wpływ, jeżeli są zażywane po 35 roku życia w kombinacji z paleniem tytoniu. Trzeba tylko zaznaczyć, że pigułki antykoncepcyjne nie chronią przed chorobami przenoszonymi drogą płciową. Tabletki mogą jedynie zmniejszyć ryzyko wystąpienia ostrej choroby zapalnej narządów miednicy, prawdopodobnie z uwagi na fakt, że przyczyniają się do zagęszczenia śluzu szyjki macicy, a tym samym zapobiegają przenikaniu infekcji. Jednak w celu ochrony przed chorobami, infekcjami przenoszonymi drogą płciową, tabletki nie mogą być wykorzystywane i w tym przypadku dodatkowo zalecane są takie środki jak prezerwatywy.
Jeżeli przypomnimy ze starych książek albo rycin stereotypowe wizerunki bogacza i biedaka, to ten pierwszy zawsze ma nadwagę, a ten drugi jest wychudzony – oczywiście z braku środków na jedzenie. W czasach dzisiejszych ten stereotyp przedstawia się na odwrót – to ludzie dobrze zarabiający i dobrze usytuowani wyróżniają się zadbaną smukłą sylwetką, natomiast atrybutem tych, z niższych warstw społecznych, często jest piwny brzuszek albo i otyłość na większą skalę. Bycie chudym jest trendy. Wiek XXI – to wiek chudzielców. Otyły człowiek jest postrzegany przez społeczeństwo jako nieudacznik. Moda na chudzielców doszła już do absurdu w postaci dziewcząt-anorektyczek, próbujących zrzucić wyimaginowane zbędne kilogramy. W każdym piśmie są propozycje nowych diet i środków odchudzających – mniej lub bardziej bezpiecznych. Najbardziej radykalnym środkiem dietetycznym jest całkowita głodówka. Czy wolno ją stosować? Jakie procesy zachodzą w organizmie podczas braku dostarczania składników odżywczych? Jak sobie pomóc i jak nie zaszkodzić? W tym artykule postaramy się odpowiedzieć na postawione pytania. Dietetycy nie zalecają głodówki jako strategii odchudzającej – tu lepiej stosować dietę niskokaloryczną albo dni „jabłczane”, „jogurtowe”, „warzywne”. Nasi przodkowie radzili sobie z oczyszczeniem organizmu od toksyn za pomocą postów. Nawet nie będąc osobą religijną, warto kilka razy na rok przynajmniej na tydzień zrezygnować z pokarmów zawierających białko zwierzęce. Sami możemy zauważyć, że kiedy na przykład złapie nas wirus grypy, organizm sam odmawia przyjmowania pokarmu, ponieważ wszystkie siły są rzucone na zwalczanie wirusa. Nie zmuszajmy się w tym przypadku do jedzenia, ciało samo podpowie, kiedy już jest gotowe do trawienia jedzenia. Głodówka może być pomocna przy zatruciach – wtedy układ trawienny „odpoczywa”, przy alergii skórnej – skóra oczyszcza się, przy schorzeniach układu oddechowego. Ale w żadnym wypadku nie wolno długo głodować (dłużej niż 1-2 doby) bez konsultacji z lekarzem. Co się dzieje w głodującym organizmie? Po 24 godzinach po zaprzestaniu dostarczania pożywienia, tzn. glukozy, witamin, węglowodanów i białka od razu aktywizują się procesy adaptacji organizmu, budzi się system odpornościowy, zaczyna się spalanie tłuszczy. Istnieje teoria, zgodnie z którą, pierwsze, co zaczyna robić organizm podczas głodówki, to spala komórki chore i uszkodzone. Można w to wierzyć czy nie – ta informacja nie została potwierdzona naukowo. Wiadomo natomiast, że takie niewielkie „terapie szokowe” jak zimno, gorąco, 1-dobowa głodówka, korzystanie z sauny, wysiłek fizyczny, prowadzą do wzmocnienia systemu odpornościowego i naśladują normalny rytm życia naszych przodków, do którego zostało przystosowane nasze ciało w procesie ewolucji. Pamiętajmy, że nasz obecny siedzący, kondycjonowany i obfity w pożywienie tryb życia może być większym wyzwaniem dla zdrowia, niż np. praca fizyczna na powietrzu. Dietetycy chcą ustrzec przed głodówką dłuższą niż 1-2 dni! Na trzeci dzień głodówki mózg, potrzebujący cały czas glukozy zaczyna wyczerpywać jej zapasy z wątroby. Następnym etapem jest zatrucie organizmu acetonem, pochodzącym z rozpadu tłuszczy. Zgubienie 60% tłuszczu jest jeszcze bezpieczne. A kiedy organizm zaczyna rozkładać białko, jest już całkiem źle – „zjedzenie” 50% własnego białka jest śmiertelne. ZABRONIONA W OGÓLE jest głodówka kobietom ciężarnym i karmiącym, w czasie wzmożonej działalności fizycznej i intelektualnej (studenci, sportowcy), przy nadciśnieniu i cukrzycy, w okresie rekonwalescencji po chorobie.